wtorek, 5 kwietnia 2016

Rozdział 1 ~ Oskarżenie


-Proszę o ciszę!-w sali rozbrzmiał głęboki,męski głos.-Proszę wstać, Wysoki Sąd idzie. W rozprawie przeciwko Nathanowi Graham przewodniczy sędzia Adam Morris.

Do sali wszedł wysoki chłopak ubrany w pomarańczowy uniform a na jego nadgarstkach zawieszone były ciężkie kajdany. Chłopak usiadł na swoim miejscu szukając w tłumie pewnej dziewczyny. Gdy jego wzrok zatrzymał się na mojej osobie moje serce zabiło szybciej a żołądek wydawał się wywijać fikołki. Na jego twarzy pojawił się złowieszczy uśmieszek co spowodowało, iż silny dreszcz przeszył moje ciało. Nawet nie zauważyłam gdy rozprawa się zaczęła.

-Proszę usiąść. Zebraliśmy się dziś w tej Sali, aby zadecydować o losie pana Nathana Graham. Proszę oskarżyciela o postawienie zarzutów.

Wysoki brunet, który siedział na przeciwko mnie wstał i zaczął swoją przemowę.

-Wysoki Sądzie,członkowie ławy przysięgłych... Postaram się dziś dowieść Państwu, że oskarżony jest człowiekiem winnym oraz, iż jego wina jest oczywista.-Wziął głęboki oddech po czym kontynuował.-Głównymi zarzutami są: nielegalne posiadanie broni, handel dopalaczami oraz przyczynienie się do zabójstwa panny Margaret Westerman.

- Dziękuję panu.-Sędzia skinął głową w naszą stronę.- Teraz oddaje głos obronie.

Tym razem przemówił mężczyzna siedzący koło Nathana. Chłopak jakby czytając mi w myślach odwrócił się moją stronę a nasze spojrzenia na chwilę się spotkały.

-Witam, jestem tu po to, aby dowieść państwu, iż oskarżenia te są bezpodstawne oraz, że mój klient jest niewinny i nie popełnił zarzucanych mu czynów.- Na te słowa moje serce zabiło jeszcze bardziej. Świadomość,że ten człowiek mógłby wyjść na wolność niemal zżerała mnie od środka.

-O tym zadecyduje ława przysięgłych.-Sędzia znów przemówił.-Proszę prokuratorze, może pan zacząć.

-Dziękuje, Wysoki Sądzie. Szanowni Państwo, przypomnijmy sobie pokrótce losy pana Graham. Jest on synem Johna oraz Samanthy Graham. W młodości wierzył w szlachetne cele i ideały według których pragnął żyć. Czas pokazał, iż bardzo szybko poświecił to wszystko dla zrobienia jak najszybszej kariery w 'miejskim gangu'. Bywał wielokrotnie aresztowany za liczne bójki oraz handel używkami.

-Sprzeciw!- W sali rozbrzmiał głos obrońcy Nathana.-Mój klient nigdy nie handlował narkotykami! To nigdy nie zostało udowodnione!

Moje serce biło tak szybko,że myślałam, iż za chwile wyskoczy z wnętrza klatki piersiowej. Nie miałam ochoty słuchać dalszej kłótni między nimi więc oparłam się wygodniej o siedzenie odpływając myślami jak najdalej stąd.

-Proszę o powołanie świadka.

Wciąż byłam we własnym świecie, więc dopiero gdy moja przyjaciółka szturchnęła mnie lekko łokciem, zdezorientowana wyszłam na środek sali.

-Pouczam o mówieniu prawdy. Sąd uprzedza świadka, że zgodnie z artykułem 233 kodeksu karnego za składanie fałszywych zeznań grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat.- Sędzia zrobił krótką pauzę, po czym mówił dalej.-Proszę podać imię i nazwisko.

Wzięłam głęboki oddech po czym zaczęłam.

-Witam wyskoki sądzie, nazywam się Sophia Hope Stevenson.

Sędzia kontynuował zadawanie pytań na temat mojego życia, na które odpowiadałam automatycznie, bez żadnych problemów.

-Czy świadek jest spokrewniony lub spowinowacony z oskarżonym?

Było to pierwsze pytanie które zajęło mi chwile na zastanowienie.

-Tak wysoki sądzie, pan Graham był moim...partnerem.

W tym momencie w sali zrobiło się głośno od krzyków pogardy i rozgoryczenia. Miałam ochotę wybiec z tej sali i uciec gdzie pieprz rośnie.

-Co świadkowi wiadome jest w tej sprawie?-Sędzia kontynuował jak gdyby nic się nie stało.

W tym momencie w mojej głowie pojawiło się pełno myśli. Poprosili mnie o zeznania w zamian dając obietnice o ochronie. Mieli przetransportować mnie w jakieś spokojne miejsce na czas rozwiązania całej tej sprawy. W sumie nie było to takie złe w porównaniu z wiezieniem do którego wysłaliby mnie za składanie fałszywych zeznań.

Ponownie wzięłam głęboki oddech jeszcze raz powtarzając odpowiedz w mojej głowie. Nim przemówiłam chciałam jeszcze raz przyjrzeć się Nathanowi. Odwróciłam głowę ponownie przyglądając się jego zmierzwionym włosom oraz przepięknym szmaragdowym oczom.  Uczucia które kiedyś do niego żywiłam wyparowały w jednym momencie a w zamian, zastąpiła je nienawiść która przenikała każdą komórkę mojego ciała i duszy.

Spoglądał na mnie błagalnym wzrokiem niczym bezwinne zwierze które wystarczyłoby nieco rozdrażnić a przemieniłoby się w bestie.

W końcu zdecydowałam się przemówić, nie zwracając uwagi na jakiekolwiek konsekwencje.

-Nie raz byłam świadkiem wykroczeń pana Graham.-Słysząc moje słowa na jego twarzy malowało się potworne rozczarowanie.-Notorycznie znęcał się nade mną oraz przebywał z ludźmi z tak zwanej 'mafii'. Więc szczerze mówiąc, tak zgadzam się ze wszystkimi zarzutami wobec oskarżonego.

Nie wiedziałam co się dzieje. W sali znów zrobiło się głośno gdy wypowiedziałam te słowa. Ponownie odwracając się za siebie zauważyłam, że dwóch ochroniarzy przytrzymuje chłopaka odzianego w pomarańczowy kombinezon. Sędzia pozwolił mi odejść wiec jak najszybciej skierowałam się w stronę wyjścia, nie chcąc dłużej oglądać tej sceny.

Gdy mijałam swojego byłego chłopaka usłyszałam jak z jego ust wypływają słowa których nigdy nie spodziewałabym się usłyszeć.

-Zabije cię!-Wrzeszczał niczym opętany.-Już jesteś martwa! Może i będę siedział w pierdlu ale pamiętaj, że moi ludzie ci tego nie podarują!

________________

*werble*

A więc w końcu po roku czasu pierwszy rozdział XD Mam nadzieje, że rozdział w miarę się spodobał. Postaram się dodawać 1-2 rozdziały tygodniowo. Jeszcze raz przepraszam. Jeśli są jakieś błędy to wybaczcie mi, sprawdzałam tekst trzy razy ale z moją ślepotą mogłam coś przegapić xD

xx

Prolog


Czasem wydaję się nam, że gorzej już być nie może i wtedy okazuje się, iż jednak się mylimy. Zdążyłam się już o tym przekonać na własnej skórze. W ciągu pięciu miesięcy moje życie wywróciło o sto osiemdziesiąt stopni. Ciągłe ucieczki, strach i ukrywanie się, stawały się dla mnie coraz bardziej męczące.                          

Co było w tym najgorsze? 


W to wszystko wpakowała mnie osoba którą kochałam najbardziej. Nienawidziłam go za to wszystko, przez niego moje życie było zagrożone i na każdym rogu czekało na mnie niebezpieczeństwo. 


Do tego wszystkiego doszedł jeszcze ON, chłopak którego również nienawidziłam, co pogorszyło wszystko jeszcze bardziej. Dlaczego to wszystko musiało spotkać akurat mnie?
Jaka ja byłam wtedy głupia i ślepa! Chociaż prawdę mówiąc wciąż taka jestem. Zawsze pochopnie podejmuje decyzje a później tego żałuje. Czasami chciałam uciec od tego wszystkiego, wrócić do normalnego życia. 


Niestety wiem, że to już nie będzie możliwe.


_______

 Hej!  Mam nadzieję, że prolog chociaż trochę się Wam podoba :)
 Następne rozdziały będą dłuższe ;)
 Nikki xx