-Proszę o ciszę!-w sali rozbrzmiał głęboki,męski głos.-Proszę wstać, Wysoki Sąd idzie. W rozprawie przeciwko Nathanowi Graham przewodniczy sędzia Adam Morris.
Do sali wszedł wysoki chłopak ubrany w pomarańczowy uniform a na jego nadgarstkach zawieszone były ciężkie kajdany. Chłopak usiadł na swoim miejscu szukając w tłumie pewnej dziewczyny. Gdy jego wzrok zatrzymał się na mojej osobie moje serce zabiło szybciej a żołądek wydawał się wywijać fikołki. Na jego twarzy pojawił się złowieszczy uśmieszek co spowodowało, iż silny dreszcz przeszył moje ciało. Nawet nie zauważyłam gdy rozprawa się zaczęła.
-Proszę usiąść. Zebraliśmy się dziś w tej Sali, aby zadecydować o losie pana Nathana Graham. Proszę oskarżyciela o postawienie zarzutów.
Wysoki brunet, który siedział na przeciwko mnie wstał i zaczął swoją przemowę.
-Wysoki Sądzie,członkowie ławy przysięgłych... Postaram się dziś dowieść Państwu, że oskarżony jest człowiekiem winnym oraz, iż jego wina jest oczywista.-Wziął głęboki oddech po czym kontynuował.-Głównymi zarzutami są: nielegalne posiadanie broni, handel dopalaczami oraz przyczynienie się do zabójstwa panny Margaret Westerman.
- Dziękuję panu.-Sędzia skinął głową w naszą stronę.- Teraz oddaje głos obronie.
Tym razem przemówił mężczyzna siedzący koło Nathana. Chłopak jakby czytając mi w myślach odwrócił się moją stronę a nasze spojrzenia na chwilę się spotkały.
-Witam, jestem tu po to, aby dowieść państwu, iż oskarżenia te są bezpodstawne oraz, że mój klient jest niewinny i nie popełnił zarzucanych mu czynów.- Na te słowa moje serce zabiło jeszcze bardziej. Świadomość,że ten człowiek mógłby wyjść na wolność niemal zżerała mnie od środka.
-O tym zadecyduje ława przysięgłych.-Sędzia znów przemówił.-Proszę prokuratorze, może pan zacząć.
-Dziękuje, Wysoki Sądzie. Szanowni Państwo, przypomnijmy sobie pokrótce losy pana Graham. Jest on synem Johna oraz Samanthy Graham. W młodości wierzył w szlachetne cele i ideały według których pragnął żyć. Czas pokazał, iż bardzo szybko poświecił to wszystko dla zrobienia jak najszybszej kariery w 'miejskim gangu'. Bywał wielokrotnie aresztowany za liczne bójki oraz handel używkami.
-Sprzeciw!- W sali rozbrzmiał głos obrońcy Nathana.-Mój klient nigdy nie handlował narkotykami! To nigdy nie zostało udowodnione!
Moje serce biło tak szybko,że myślałam, iż za chwile wyskoczy z wnętrza klatki piersiowej. Nie miałam ochoty słuchać dalszej kłótni między nimi więc oparłam się wygodniej o siedzenie odpływając myślami jak najdalej stąd.
-Proszę o powołanie świadka.
Wciąż byłam we własnym świecie, więc dopiero gdy moja przyjaciółka szturchnęła mnie lekko łokciem, zdezorientowana wyszłam na środek sali.
-Pouczam o mówieniu prawdy. Sąd uprzedza świadka, że zgodnie z artykułem 233 kodeksu karnego za składanie fałszywych zeznań grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat.- Sędzia zrobił krótką pauzę, po czym mówił dalej.-Proszę podać imię i nazwisko.
Wzięłam głęboki oddech po czym zaczęłam.
-Witam wyskoki sądzie, nazywam się Sophia Hope Stevenson.
Sędzia kontynuował zadawanie pytań na temat mojego życia, na które odpowiadałam automatycznie, bez żadnych problemów.
-Czy świadek jest spokrewniony lub spowinowacony z oskarżonym?
Było to pierwsze pytanie które zajęło mi chwile na zastanowienie.
-Tak wysoki sądzie, pan Graham był moim...partnerem.
W tym momencie w sali zrobiło się głośno od krzyków pogardy i rozgoryczenia. Miałam ochotę wybiec z tej sali i uciec gdzie pieprz rośnie.
-Co świadkowi wiadome jest w tej sprawie?-Sędzia kontynuował jak gdyby nic się nie stało.
W tym momencie w mojej głowie pojawiło się pełno myśli. Poprosili mnie o zeznania w zamian dając obietnice o ochronie. Mieli przetransportować mnie w jakieś spokojne miejsce na czas rozwiązania całej tej sprawy. W sumie nie było to takie złe w porównaniu z wiezieniem do którego wysłaliby mnie za składanie fałszywych zeznań.
Ponownie wzięłam głęboki oddech jeszcze raz powtarzając odpowiedz w mojej głowie. Nim przemówiłam chciałam jeszcze raz przyjrzeć się Nathanowi. Odwróciłam głowę ponownie przyglądając się jego zmierzwionym włosom oraz przepięknym szmaragdowym oczom. Uczucia które kiedyś do niego żywiłam wyparowały w jednym momencie a w zamian, zastąpiła je nienawiść która przenikała każdą komórkę mojego ciała i duszy.
Spoglądał na mnie błagalnym wzrokiem niczym bezwinne zwierze które wystarczyłoby nieco rozdrażnić a przemieniłoby się w bestie.
W końcu zdecydowałam się przemówić, nie zwracając uwagi na jakiekolwiek konsekwencje.
-Nie raz byłam świadkiem wykroczeń pana Graham.-Słysząc moje słowa na jego twarzy malowało się potworne rozczarowanie.-Notorycznie znęcał się nade mną oraz przebywał z ludźmi z tak zwanej 'mafii'. Więc szczerze mówiąc, tak zgadzam się ze wszystkimi zarzutami wobec oskarżonego.
Nie wiedziałam co się dzieje. W sali znów zrobiło się głośno gdy wypowiedziałam te słowa. Ponownie odwracając się za siebie zauważyłam, że dwóch ochroniarzy przytrzymuje chłopaka odzianego w pomarańczowy kombinezon. Sędzia pozwolił mi odejść wiec jak najszybciej skierowałam się w stronę wyjścia, nie chcąc dłużej oglądać tej sceny.
Gdy mijałam swojego byłego chłopaka usłyszałam jak z jego ust wypływają słowa których nigdy nie spodziewałabym się usłyszeć.
-Zabije cię!-Wrzeszczał niczym opętany.-Już jesteś martwa! Może i będę siedział w pierdlu ale pamiętaj, że moi ludzie ci tego nie podarują!
________________
*werble*
A więc w końcu po roku czasu pierwszy rozdział XD Mam nadzieje, że rozdział w miarę się spodobał. Postaram się dodawać 1-2 rozdziały tygodniowo. Jeszcze raz przepraszam. Jeśli są jakieś błędy to wybaczcie mi, sprawdzałam tekst trzy razy ale z moją ślepotą mogłam coś przegapić xD
xx
Uwielbiam Twój styl pisania! To fanfiction na pewno zajdzie daleko! xx
OdpowiedzUsuńDopiero co trafiłam na to ff i już jestem w nim zakochana! Jestem Twoja wielką fanką <3
OdpowiedzUsuńnhaghsnejamnnuejshebbdha w końcu znalazłam idealne dla mnie fanfiction!
OdpowiedzUsuńmasz świetny styl pisania! Czekam na następny i zycze weny x
OdpowiedzUsuń